Rozmowa z Małgorzatą Sochą – Ambasadorem VII Ogólnopolskiej Akcji Profilaktyczno-Edukacyjnej Servier dla Serca

Pani Małgosiu, czy regularnie mierzy Pani ciśnienie i bada stężenie glukozy i cholesterolu we krwi?

Raz w roku robię wszystkie badania okresowe. Tak dla pewności, dla siebie samej. Między innymi jest tam pomiar ciśnienia, badanie stężenia glukozy i cholesterolu we krwi. Mogę się pochwalić, że wyniki mam dobre i nie muszę się niczym martwić. Myślę, że wynika to z mojego trybu życia. Mimo stresu na planie potrafię w domu wyciszyć się i oderwać od pracy. Poza tym jeżdżę na rowerze, pływam, chodzę na siłownię. Czasami, dla odprężenia, funduję sobie masaż. Lubię gotować i przeważnie jest to zdrowe i smaczne jedzenie. Uwielbiam wyciskane soki, choć muszę przyznać, że kawę też chętnie wypiję. Najważniejsze jest jednak pozytywne myślenie i uśmiech każdego dnia. I braku tych rzeczy tego nikt nie może mi zarzucić ;)

No właśnie. Jest Pani młoda, zdrowa, wysportowana. Mimo to została Pani Ambasadorem Akcji Servier dla Serca, której tematem przewodnim jest w tym roku zawał serca. Dlaczego?

Niestety o chorobach, zwłaszcza o chorobach serca, nie myśli się, kiedy jest się w moim wieku. Nikt w mojej rodzinie nie ma problemów kardiologicznych. Temat był więc dla mnie odległy do dnia, kiedy dowiedziałam się o zawale, jaki przeszedł mój dobry znajomy. Zdrowy, aktywny trzydziestolatek. W środku dnia, w samym centrum miasta, przechodząc obok przystanku autobusowego po prostu zasłabł i upadł na chodnik. Jakimś cudownym zbiegiem okoliczności w pobliżu znajdował się chłopak, który – jak się później okazało – był ratownikiem medycznym. Zareagował błyskawicznie i uratował mu życie. To przeżycie pozwoliło mi zrozumieć, jak ważna jest edukacja. Zarówno w zakresie samej choroby i sposobów jej zapobiegania, jak i metod reakcji, kiedy nam samym, albo komuś w pobliżu przytrafi się zawał. Dlatego nie miałam żadnych wątpliwości, kiedy zaproponowano mi tę funkcję. Dzięki kampanii mogę nie tylko sama dowiedzieć się wielu pożytecznych rzeczy, ale również przekazać tę wiedzę innym.

W walce z zawałem najważniejszy jest czas. Dlaczego?

Dlatego, że osoba, u której wystąpił zawał, największe szanse na zminimalizowanie jego skutków, a nawet na uratowanie życia, ma w ciągu pierwszych dwóch godzin. Myślę, że nie zdajemy sobie sprawy z tego, jakie to ważne. 120 minut to dużo i mało. Tyle trwa przeciętnie seans filmowy w kinie, czy spektakl teatralny (z oklaskami J). Tyle czasu spędza się średnio na siłowni. Nie myślimy o tym, że w takim właśnie czasie rozgrywa się dramatyczna walka o ludzkie życie.

Na czym polega akcja Servier dla Serca i jak przebiega?

Kampania Servier dla Serca prowadzona jest od siedmiu lat. Z badań prowadzonych w jej ramach skorzystało już ponad 32 tysiące osób. Tegoroczna edycja odbywa się pod hasłem WYGRAJ Z ZAWAŁEM i ma na celu przebadanie Polaków pod kątem ryzyka chorób układu krążenia, zwłaszcza zawału mięśnia sercowego. Chcemy uświadomić Polakom nie tylko, co to jest zawał i co zrobić, aby go uniknąć, ale także, jak się zachować, kiedy już dopadł nas samych, albo kogoś z naszych bliskich. Akcja trwa od 22 września do 21 października. W 14 miastach w Polsce pojawi się Kardiologiczna Poradnia Servier – ogromna, widoczna z daleka, znakomicie wyposażona mobilna przychodnia, w której można będzie zmierzyć ciśnienie, zbadać poziom glukozy i cholesterolu we krwi, zrobić EKG serca czy – w przypadku jakichkolwiek nieprawidłowości – porozmawiać ze znajdującym się na miejscu lekarzem specjalistą w dziedzinie kardiologii.

Jest Pani Ambasadorem Akcji Servier dla Serca. Co chciałaby Pani powiedzieć osobom, które zgłoszą się do Kardiologicznej Poradni Servier?

Tym, które przyjdą, chciałabym jedynie pogratulować dbałości o swoje zdrowie i życzyć konsekwencji w realizacji zaleceń lekarzy. Ale bardziej zależy mi na dotarciu do osób, które nie wykonują regularnie badań i nie korzystają z możliwości, jakie daje Kardiologiczna Poradnia Servier.

Proszę Państwa, każdego roku na zawał serca zapada w Polsce ponad 100 tysięcy osób. To jedno duże miasto! Jedna trzecia tych osób to młodzi, aktywni zawodowo ludzie, którym wydaje się, że zawał może dotyczyć, co najwyżej ich rodziców. Prawie połowa tych przypadków kończy się niestety śmiercią.

Nie czekajmy, aż nasze serce w tak dramatyczny sposób upomni się o swoje prawa. Dbajmy o nie już wcześniej. Wielu czynników ryzyka możemy uniknąć. Wystarczy kilka prostych zasad, których trzeba się nauczyć i konsekwentnie realizować je w życiu.

Co zatem należy robić, by zmniejszyć ryzyko wystąpienia zawału?

Po pierwsze – regularnie mierzyć ciśnienie krwi i znać jego prawidłowe wartości.

Po drugie – przyjrzeć się swojemu stylowi życia. Zwiększyć ilość wysiłku fizycznego, choćby takiego jak półgodzinny spacer trzy razy w tygodniu. Zmodyfikować dietę. Zamienić tłuste mięsa i zawiesiste sosy na drób, ryby i sałatki. Odstawić słodycze, ograniczyć spożycie soli kuchennej i alkoholu, rzucić palenie…

A jak mają żyć osoby, które już dotknął zawał serca?

Spokojnie, ale normalnie. Zawałowi często towarzyszy lęk przed śmiercią, którego pacjent nie może się pozbyć nawet wtedy, kiedy już wyjdzie ze szpitala. Dodatkowo przeraża go świadomość, że męczy się przy najprostszych czynnościach, które kiedyś nie sprawiały mu żadnego kłopotu. Najważniejsze to stosowanie się do zaleceń lekarza, regularne kontrole swojego stanu zdrowia, przyjmowanie zaleconych leków. Bardzo ważne jest także pozytywne nastawienie. Opanowanie strachu, odzyskanie sił dzięki regularnemu, choć umiarkowanemu, uzgodnionemu z lekarzem wysiłkowi fizycznemu. Człowiek po zawale powinien żyć mądrze.