Magda Steczkowska Ambasadorka ogólnopolskiej kampanii edukacyjnej Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego „Zdrowe Dzieci, Zdrowa Młodzież, Zdrowi Dorośli”

magda-steczkowska-ambasador-kamapnii-duze1

Magda Steczkowska, wokalistka i autorka tekstów, a prywatnie żona i matka trzech córek. Jako Ambasadorka kampanii „Zdrowe Dzieci, Zdrowa Młodzież, Zdrowi Dorośli” promuje ideę życia w odpowiedzialności za zdrowie swoje i swoich najbliższych. Wkłada całe swoje serce w wykonanie hymnu kampanii stworzonego specjalnie z myślą o dzieciach, młodzieży i dorosłych, aby w ten sposób zachęcić ich do zdrowego i aktywnego trybu życia. Piosenka „Niech Cię polubi Twoje serce” i nagrany do niej teledysk naprawdę chwytają za serce!

WYWIAD

Jest Pani Ambasadorką Kampanii, która promuje profilaktykę chorób układu krążenia. Czy w związku z pełnioną funkcją czuje Pani pewnego rodzaju misję do spełnienia?

Przede wszystkim jest mi niezmiernie miło, że mogę uczestniczyć w niezwykle ważnym projekcie Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Mam świadomość, że choroby układu sercowo-naczyniowego są w Polsce najczęstszą przyczyną śmierci, a jednocześnie bywają przez Pacjentów bagatelizowane. Dlatego niezmiernie ważne jest by na każdym kroku – jeśli to tylko możliwe – uświadamiać sobie nawzajem, że zdrowie jest w rękach każdego z nas. Jeśli mogę w jakikolwiek sposób dołożyć drobną cegiełkę do szczytnej idei troski o serca Polaków, to z radością robię co w mojej mocy i angażuję się na 200%.

Kampania kierowana jest do dzieci, młodzieży i dorosłych, podkreśla szczególną rolę interakcji międzypokoleniowej. Jak Pani odczytuje tę rolę?

Jak śpiewam w Hymnie Kampanii, o nasze serca należy dbać przez całe życie, nieważne czy jesteś dzieckiem, nastolatkiem, rodzicem czy dziadkiem. To jest nasz obowiązek, a im wcześniej rozpoczniemy, tym większa szansa aby dłużej cieszyć się zdrowiem. U mnie w rodzinie wszyscy to wiedzą. Moja aktywność fizyczna wpływa na motywację do działania moich córek i męża, a jednocześnie gdy ja mam akurat mniejszą ochotę na ruch, wtedy to Oni dają mi tę dawkę energii, która motywuje mnie do działania. Jesteśmy jak wzajemnie napędzająca się maszyna, która cały czas pracuje.

Skoro już nawiązujemy do Hymnu Kampanii, jak Pani myśli, czy serce już Panią polubiło?

Mam nadzieję, że tak (śmiech)! Próbuję żyć w taki sposób, aby mnie lubiło. Mam nadzieję, że to taka wzajemna sympatia, w której ja prowadzę zdrowy tryb życia, a ono odwdzięcza mi się dobrymi wynikami badań. Póki co ta relacja się sprawdza i życzyłabym sobie, aby za 30 lat moje serce nadal było w tej naszej przyjaźni pełne serdeczności.

Czym jest dla Pani zdrowy tryb życia?

Przyznam, że czymś niezwykle naturalnym. Żyję tak jak zostałam nauczona w dzieciństwie, jak żyło się w moim rodzinnym domu. Na szczęście odziedziczyłam dobre geny i nigdy nie miałam problemów z nadwagą. Mam ośmioro rodzeństwa i mimo, iż każde z nas spędzało w domu wiele czasu na nauce i ćwiczeniach gry na instrumentach, ruch i aktywność fizyczna towarzyszyły nam na co dzień. Podobnie jest dzisiaj w mojej rodzinie. Wraz z moim mężem dbamy, aby wypracować taki tryb życia, który polubią nasze córki i stanie się on również dla nich czymś naturalnym.

Czyli nie jest Pani zwolenniczką spędzania czasu na kanapie?

Skłamałabym, gdybym powiedziała, że zrywam się w sobotę o 6 rano i idę biegać (śmiech)!! Poza tym uważam, że każdy potrzebuje trochę odpoczynku i wytchnienia, zwłaszcza po intensywnej pracy. Wielokrotnie przekonałam się jednak, że mój organizm najlepiej się regeneruje, gdy odpoczywam aktywnie: rower, rolki, kijki, długie spacery z psem. Tak spędzamy w naszej rodzinie wolny czas.

Praca Artysty to życie w ciągłym pędzie, któremu nieodłącznie towarzyszy stres, a czasem również trema. Jak w takich warunkach dbać o serce?

Nie znam nikogo, niezależnie od wykonywanej pracy, kto potrafiłby całkowicie uwolnić się od stresu. Towarzyszy on nam każdego dnia nie tylko w związku z aktywnością zawodową. Jedyna recepta to znalezienie i wypracowanie w sobie umiejętności radzenia sobie ze stresem. Myślę, że to bardzo indywidualna sprawa. Każdy powinien poszukać swoich sposobów. Ja po dniu pełnym nerwów odnajduję wewnętrzny spokój, gdy trochę poćwiczę, pobiegam, albo spędzę czas w kuchni testując jakiś nowy pomysł kulinarny.

Zdarza się Pani czasem pobiegać w deszczu ze swoim psem?

Tak zdarza nam się z moją suczką Figą biegać w deszczu, ale zazwyczaj wtedy, gdy na spacerze złapie nas burza i pędem wracamy do domu. Oczywiście pamiętam, gdy jako dziecko biegałam boso po deszczu. To są wspomnienia, które zostają z człowiekiem na zawsze, dlatego staram się również dostarczać moim córkom okazji do zatrzymania takich chwil w pamięci.

Czy w dzieciństwie rower był dla Pani księciem szos?

Oczywiście! To były czasy, gdy rower był marzeniem każdego z nas. Swój pierwszy rower dostałam na komunię, a dzięki Tacie nauczyłam się jeździć w jeden dzień! Teraz, mój „książę szos” to miejski rower z koszykiem, którym jeżdżę na zakupy.

Córki chętnie podejmują aktywność fizyczną?

Żyjemy w czasach, gdy rodzice mają mało czasu dla swoich dzieci. Kiedy wrócą do domu po wielu godzinach spędzonych w pracy, to nie zawsze mają siłę by podejmować kolejne angażujące wyzwania i aktywności. Czasem górę bierze zmęczenie i wygrywa siedzenie przy telewizorze. Oboje wraz z mężem, również muzykiem, mamy wolne zawody i często pracujemy w nietypowych porach. Z drugiej strony taki model życia daje nam szansę aby spędzać więcej czasu z dziećmi, a to pozwala budować rodzinną więź poprzez chociażby wspólne spacery czy wyprawy rowerowe, które na stałe wpisują się w codzienny plan dnia. Dzięki temu nasze córki aktywność fizyczną traktują jako nierozerwalną część swojego życia.

A teraz pytanie na pół muzyczne: Czy zdrowa dieta gra w Pani domu pierwsze skrzypce?

Dokładnie tak. Prowadzimy z mężem dom w którym jada się zdrowo. Staramy się proponować naszym córkom pełnowartościowe produkty i przyrządzać potrawy bazujące na warzywach, owocach, chudym mięsie, rybach. Ale wiadomo: zło nie śpi (śmiech)! Miewamy chwile słabości i od czasu do czasu sięgamy po słodycze lub słone przekąski, ale oczywiście w rozsądnych ilościach.

Gratulacje. Czyli interakcja międzypokoleniowa działa?

Zdecydowanie. Mam również nadzieję, że moje córki przeniosą w przyszłości dobre wzorce troski o zdrowie serc również do swoich przyszłych domów.