Kobiety żyją dłużej, ale częściej chorują przewlekle[1]. Mężczyźni statystycznie rzadziej odwiedzają lekarzy i umierają wcześniej[2]. Te różnice nie są przypadkowe. Coraz więcej danych pokazuje, że płeć biologiczna i społeczna wpływa na rozwój, przebieg i rokowanie wielu chorób, w tym schorzeń układu sercowo-naczyniowego.
Przez wiele lat choroby diagnozowano i leczono według modeli tworzonych głównie na podstawie badań prowadzonych z udziałem mężczyzn. Dziś wiemy, że kobiety i mężczyźni mogą różnić się nie tylko ryzykiem wystąpienia chorób, ale także ich objawami, przebiegiem i odpowiedzią na leczenie.
Serce kobiety nie boli tak samo
Najbardziej znanym przykładem jest zawał serca. Klasyczny obraz, czyli silny ból za mostkiem promieniujący do lewej ręki, rzeczywiście występuje u obu płci.
Kobiety częściej niż mężczyźni zgłaszają jednak również towarzyszące objawy, takie jak duszność, nudności, ból pleców, silne zmęczenie czy uczucie niepokoju.
Nierzadko trafiają do szpitala później, ponieważ nawet one same nie rozpoznają w nich zagrożenia.[3]
Tymczasem w Europie (w tym w Polsce) więcej kobiet umiera z powodu chorób sercowo-naczyniowych niż z powodu wszystkich nowotworów łącznie, mimo że w społecznej świadomości nadal schorzenia te częściej kojarzone są z mężczyznami![4]
Mężczyźni chorują wcześniej
Ryzyko rozwoju choroby niedokrwiennej serca czy zawału serca zwykle pojawia się u mężczyzn wcześniej niż u kobiet. Już po 40. roku życia coraz częściej obserwuje się u nich współwystępowanie nadciśnienia tętniczego, zaburzeń lipidowych, nadwagi lub otyłości brzusznej oraz nieprawidłowej gospodarki węglowodanowej. To właśnie nagromadzenie tych czynników tworzy podłoże dla rozwoju miażdżycy. Niezdiagnozowane lub nieleczone systematycznie nadciśnienie, podwyższony poziom cholesterolu LDL czy cukrzyca zwiększają ryzyko zawału serca, udaru mózgu, niewydolności serca oraz otępienia naczyniowego.
Gdy kończy się ochronna rola hormonów
Kobiety doganiają mężczyzn w chorobowych statystykach po ok. 50. roku życia, kiedy ich jajniki przestają produkować estrogeny, czyli hormony żeńskie, które wpływają korzystnie m.in. na profil lipidowy, funkcję śródbłonka naczyniowego i gospodarkę metaboliczną, co częściowo wiąże się z niższym ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych.[5] Po menopauzie różnice między kobietami i mężczyznami stopniowo się zmniejszają, a ryzyko wielu chorób układu krążenia u płci pięknej wyraźnie wzrasta.[6]
Na ryzyko sercowo-naczyniowe kobiet wpływają również niektóre doświadczenia związane z przebiegiem ciąży i zdrowiem reprodukcyjnym. Nadciśnienie ciążowe, stan przedrzucawkowy, cukrzyca ciążowa czy przedwczesna menopauza są obecnie uznawane za ważne czynniki zwiększające ryzyko chorób układu krążenia w późniejszym życiu.[7]
Waga, ruch i codzienne wybory
Niezależnie od płci, podstawą profilaktyki sercowo-naczyniowej pozostaje zdrowy styl życia. Dla zdrowia metabolicznego kluczowe znaczenie ma dbanie o zachowanie należnej masy ciała oraz ograniczanie tkanki tłuszczowej gromadzącej się w obrębie jamy brzusznej. Dlaczego? Jest ona aktywna metabolicznie. Sprzyja przewlekłemu stanowi zapalnemu, insulinooporności, zaburzeniom lipidowym i wzrostowi ciśnienia tętniczego, zwiększając ryzyko chorób sercowo-naczyniowych. Dlatego, w każdym wieku, warto opierać dietę na warzywach, owocach, produktach pełnoziarnistych, nasionach roślin strączkowych i innych źródłach błonnika, a jednocześnie ograniczać żywność wysokoprzetworzoną, słodycze i nadmiar tłuszczów nasyconych.[8]
Równie ważna jest regularna aktywność fizyczna. Zgodnie z zaleceniami ekspertów warto dążyć do co najmniej 150 minut umiarkowanej aktywności fizycznej tygodniowo lub 75 minut wysiłku o wysokiej intensywności.[9]
Mężczyźni płacą cenę za stereotypy
O zdrowiu decyduje jednak nie tylko biologia. Równie ważna jest płeć społeczno-kulturowa, czyli wzorce zachowań przypisywane kobietom i mężczyznom.
Mężczyźni rzadziej korzystają z badań profilaktycznych, później zgłaszają się do lekarza[10] i częściej ignorują pierwsze objawy choroby.
W wielu społeczeństwach nadal funkcjonuje przekonanie, że prawdziwy mężczyzna powinien być odporny na ból i samodzielnie radzić sobie z problemami. W praktyce oznacza to częstsze rozpoznawanie chorób w zaawansowanym stadium i wyższą śmiertelność.
Czy zatem zdrowie ma płeć?
Tak, nasze chromosomy, hormony i budowa organizmu wpływają na ryzyko chorób. Jednocześnie na stan zdrowia silnie oddziałują role społeczne, poziom stresu czy styl życia i codzienne wybory. U podstaw zdrowia organizmu każdego człowieka leży coś dość prostego – świadomość własnego organizmu i regularna profilaktyka. Kontrola masy ciała, mierzenie ciśnienia tętniczego, poziomu cholesterolu oraz glikemii należy do najskuteczniejszych sposobów zapobiegania najczęstszym chorobom cywilizacyjnym.
[1] Women and Health: Today’s Evidence Tomorrow’s Agenda. World Health Organization, iris.who.int [dostęp 16.06.2026]
[2] W Polsce np. średnia długość życia mężczyzn jest krótsza od długości życia kobiet o około 7–8 lat; źródło: Trwanie życia w 2024 r., Główny Urząd Statystyczny, stat.gov.pl[dostęp 16.06.2026]
[3] 2021 ESC Guidelines on cardiovascular disease prevention in clinical practice, European Society of Cardiology, https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/34458905/ [dostęp 14.06.2026]
[4] Według danych GUS i Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego choroby układu krążenia pozostają najczęstszą przyczyną zgonów kobiet – w ostatnich latach udział zgonów kobiet z powodu chorób układu krążenia wynosił około 35-40%,
A nowotworów około 20-25%. Dane dla Europy znajdziesz tu: www.escardio.org [dostęp 16.06.2026]
[5] www.nature.com/ [dostęp 14.06.2026]
[6] Vogel B, Acevedo M, Appelman Y et al. The Lancet Women and Cardiovascular Disease Commission. Lancet. 2021
[7] www.escardio.org [dostęp 16.06.2026]
[8] Dieta dla zdrowia i układu krążenia, Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej, ncez.pzh.gov.pl [dostęp 15.06.2026]
[9] receptanazdrowie.pl [dostęp 16.06.2026]
[10] Statystyki NFZ, api.nfz.gov.pl [dostęp 15.06.2026]